czwartek, 12 września 2013

Imagin o Niallu

Imagin o Niallu

Cześć. Jestem (t.i.) (t.n.) i jestem ciężko chora. Na AIDS. Mogę umrzeć przez... przez zwykły katar. Mam tylko jednego przyjaciela. Jest nim Niall. Nigdy, przenigdy mnie nie opuścił, nawet na chwilę. Tylko jest jeden problem... On nie wie o mojej chorobie.
-(T.i.)? -usłyszałam radosny głos Nialla.
-Tak Niall?
-Już jestem. -blondyn wziął mnie na ręce i okręcił wokół siebie.
-Widzę. -powiedziałam uśmiechając się.
-Co u ciebie dzisiaj?
-Ah... Tak jak zwykle.
-Nic poza tym księżniczko...?-ja po prostu kochałam jak tak do mnie mówił... On nie wiedział, ale go kocham. Mocno.
-Nic. -Nialler odgarnął mi włosy z oczu i się uśmiechnął.
-Co dzisiaj robimy..?
-To co zwykle?
-Tak, chętnie. -muszę powiedzieć, że tradycją moją i Nialla było oglądanie filmów... Kochaliśmy to.
-Co chcesz dzisiaj oglądać?
-Może... może jakiś horror..?
-Dobrze. -wyciągnęłam jakąś płytę i włożyłam do telewizora. Po chwili siadłam na kanapie koło Nialla.
~Dwa dni później~
-Kurwa (t.i.)!
-Niall... ja...
-Powiedz dlaczego nie możesz nigdzie wyjść wieczorem!
-Niall... ja... nie mogę... bo się przeziębie...
-Dziewczyno to zwykłe przeziębienie!
-Nie Niall... Nie rozumiesz
-Czego ja znowu kurwa nie rozumiem?!
-Niall... Niall, ja mam AIDS.
-B- boże c- co?
-Mam AIDS. Ja... bałam się... nie chciałam żebyś wiedział...
-Przepraszam! Jestem chujem! Totalnym kretynem!
-Niall... -wyszeptałam.
-Przepraszam!
-Niall... wszystko w porządku.
-Nic nie jest w porządku! Ja... obrażałem cię tyle razy... bo nie mogłaś ze mną wyjść wieczorem...
-Niall uspokój się...
-(T.i.)... wybacz mi... Kocham cię...
-N- niall... Ja też cię kocham...
-Będziesz moją dziewczyną?
-Ja... tak.
~2 tygodnie później~
-Księżniczko nie zostawiaj mnie...
-Niall nie odchodź dopóki nie umrę... Proszę...
-Nie umrzesz!
-Niall... pogódź się z tym.
-Nie! Nie pozwolę ci umrzeć!
~2 dni później~
Już nie żyje. Przegrałam z chorobą. Ale obserwuję Nialla z góry. Niall nigdzie nie wychodzi, chyba że na dwór. Patrzę na niego w tej chwili. Wszedł do domu, di łazienki. W ręce ma... żyletke. Debil. Ja chce żeby on żył. Po chwili coś poczułam. Ktoś objął mnie w talii.
-Cześć kochanie, stęskniłem się... -To był Niall..

Troszke krótki, ale mam nadzieje, że sie spodobał ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz